Gdy walka z koronawirusem wygląda jak szykana!

Gdy walka z wirusem wygląda jak szykana – o pierwszych doświadczeniach i stosowaniu przepisów w praktyce przeczytasz w tym artykule.

Od ponad tygodnia w Austrii obowiązują zaostrzone przepisy dotyczące swobody poruszania się w miejscach publicznych. Pierwsze doświadczenia pokazują jednak, że  nowe zasady nie zawsze są do końca zrozumiałe. Tak np. spacery rodzinne wydają się być jednocześnie dozwolone i zabronione. Jak obecnie przedstawia się sytuacja prawna i co nam wolno a czego nie?

 

Przepisy dotyczące ograniczenia swobody poruszania się wydają się na pierwszy rzut oka jasne i przejrzyste. Składające się z zaledwie dwóch artykułów Rozporządzenie Ministra Zdrowia i Spraw Socjalnych obowiązuje od 16. marca 2020r. i wprowadza ogólny zakaz poruszania się w miejscach publicznych wprowadzając jednak istotne wyjątki. Jednym z tych wyjątków jest możliwość aktywności na świeżym powietrzu (np. bieganie, spacery) samemu lub z innymi osobami pod warunkiem, że mieszkają one we wspólnym gospodarstwie domowym lub jeśli zapewniona jest odległość co najmniej 1 metra od innych osób.

 

W gazecie „der Standard” 20 marca 2020r. ukazał się obszerny artykuł (https://www.derstandard.at/story/2000115951651/wenn-der-kampf-gegen-corona-wie-schikane-wirkt?ref=article), w którym redaktor Gerald John słusznie zauważa, że walka z koronawirusem wymaga jasnego i zrozumiałego przekazu władz. Jak podkreśla, osoby, które w ostatnich dniach spędzały wolny czas na Donauinsel, usłyszały sprzeczne komunikaty od policji patrolującej okolicę. 

 

Z jednej strony patrole ogłaszały przez głośniki z pojazdów policyjnych, że pojedyncze osoby i osoby w parach, ale z tego samego gospodarstwa domowego, mogą wychodzić na zewnątrz. Z drugiej strony z tego samego megafonu dobiegała informacja, że „obszerne wycieczki rodzinne, pikniki, wycieczki rowerowe itp.” są niedozwolone, i że władze zwalczając tego typu zachowania chcą powstrzymać rozprzestrzenianie się koronawirusa. Przekaz z głośników kończył natomiast konkretny i surowo brzmiący komunikat: „Prosimy o rozejście się do domów. Niezastosowanie się do powyższych zaleceń pociąga za sobą mandat karno-administracyjny i karę grzywny”.  

 

Komunikat w większości przypadków powodował przyśpieszone rozproszenie się przebywających na łące osób. Redaktor gazety „der Standard” zauważa, iż na obserwowanym przez niego obszarze nie można było dostrzec grup, które nie wyglądały jak rodziny wspólnie spędzające czas.

 

Należy zwrócić uwagę, że tak egzekwowane przepisy często stwarzają niejasne sytuacje powodując niepokój wśród społeczeństwa. Autor artykułu stawia uzasadnione pytania: Czy rodzinna wycieczka na Donauinsel, która jest oddalona od obszarów mieszkalnych i jest przeznaczona właśnie dla rowerzystów i spacerowiczów jest już uważana za „przesadę”, czy nie? Czy piknik zaczyna się od ukradkiem zjedzonej bułki z kiełbasą, czy dopiero od wypicia kawy z termosu? W jaki sposób rodziny utrudniają władzom walkę z wirusem, leżąc na łące przez godzinę zamiast dziesięciu minut?

 

Nawet w czasach, gdy dziesiątki tysięcy tracą pracę, pytania dotyczące życia codziennego i właśnie wyjść na świeże powietrze nie są banalne. Mroczne informacje dotyczące pandemii koronawirusa codziennie trafiają do naszej wiadomości, wobec czego kilka godzin na wiosennym słońcu i świeżym powietrzu mogą być balsamem na duszy. Jest to szczególnie ważne w przypadku rodzin z dziećmi. 

 

W tym kontekście zasadna jest decyzja rządu o niewprowadzaniu ogólnokrajowego zakazu wstępu do parków. Warto jednak zwrócić uwagę, iż ta kwestia już ze względu na tradycyjny podział kompetencji podlega decyzji władz krajów związkowych. W Wiedniu podjęto decyzje o ponownym otwarciu parków, place zabaw pozostają natomiast w dalszym ciągu zamknięte. 

 

Ponadto w ostatnich dniach można zauważyć wzmożone starania władz o doprecyzowanie w informowaniu o nowych przepisach dotyczących ograniczenia swobody poruszania się. Tak np. ministerstwo zdrowia wydało komunikat, w którym jasno podkreśliło, że jazda na rowerze, także w formie spędzania wolnego czasu lub treningu, jest w dalszym ciągu dopuszczalna o ile spełnione będą wymogi zachowania odpowiedniej ostrożności (np. zachowanie odstępu 1 m, zakaz „dojazdu” na miejsce treningu środkami transportu publicznego). Jednocześnie  odradza się ekstensywnych treningów i wycieczek np. w trasy górskie, gdyż zwiększa to ryzyko kontuzji a takowe niepotrzebnie absorbowałyby służby medyczne w obecnej sytuacji.  

 

To samo musi dotyczyć innych form spędzania wolnego czasu na wolnym powietrzu. Natomiast ci, którzy nie respektują ograniczeń życia codziennego muszą liczyć się z konsekwencjami w postaci kar administracyjnych. Natomiast dopóki rząd z uwagi na prowadzoną politykę w zakresie ochrony zdrowia nie jest zmuszony do zamykania miejskich parków i oaz zieleni (Donauinsel, Prater) policja nie powinna zabraniać takich zachowań rodzinom z dziećmi utrzymującym wymaganą i bezpieczna odległość do innych osób.